Psychiatria • Dodane 02.06.2020
Mimo to statystyki samobójstw wskazują, że 5-krotnie częściej dotyczą one płci męskiej. Według danych Komendy Policji w 2019 r. w Polsce zarejestrowano prawie 12 tys. prób samobójczych (ponad 8700 dotyczyło mężczyzn) i 5255 zgonów w wyniku popełnionego samobójstwa (4497 wśród mężczyzn). Powyższe liczby prezentują oficjalne zgłoszenia, tymczasem wiele prób nigdy nie zostało zgłoszonych, zatem faktyczna skala zjawiska może być wielokrotnie większa.
Nie istnieją w tej chwili bezsporne dowody na całkowicie odmienny fenotyp „męskiej depresji”, jednak wielu psychiatrów jest zgodnych, że mężczyźni mogą, ale nie muszą prezentować klasycznych objawów zaburzeń depresyjnych. Wśród przyczyn tych różnic wymienia się m.in. większe skłonności do rywalizacji, częstsze nastawienie na zdobywanie władzy i odnoszenie sukcesów, częstsze trudności w okazywaniu słabości i poszukiwaniu pomocy u innych czy trudności w mówieniu o swoich emocjach i uczuciach, ale też – co niezwykle ważne – niedoskonałość obecnych kryteriów diagnostycznych. Utrwalone w społeczeństwie normy zachowań charakterystyczne dla danej płci, stereotypowe patrzenie na męskość i częstsze występowanie aleksytymii mogą ograniczać zdolność do wyrażania smutku lub innych klasycznych objawów depresji, co w rezultacie powoduje ignorowanie własnych objawów depresyjnych i rezygnację z leczenia. Zamiast bezpośredniego wyrażania przygnębienia, bólu czy lęku, może dochodzić do eksternalizacji emocji, takiej jak przemoc fizyczna i psychiczna, agresja, nadużywanie substancji psychoaktywnych, a to – poza oddziaływaniem na samego chorego – niesie ze sobą również poważne konsekwencje społeczne, oddziałując na partnerkę i rodzinę.
Pojawiające się na przestrzeni wielu lat publikacje punktują fakt, że u mężczyzn depresja i ból emocjonalny mogą generować gniew, drażliwość, zachowania autodestrukcyjne, sięganie po hazard i używki czy przemoc. Tymczasem zarówno ICD-10, jak i amerykańska klasyfikacja DSM-5 w ustanowionych kryteriach rozpoznania epizodu depresji wymieniają głównie objawy internalizacyjne: pogorszenie nastroju, anhedonię, nieuzasadnione poczucie winy czy zmniejszenie energii życiowej. Jak pokazuje opublikowana w 2013 r. praca Lisy Martin, opisująca badanie przeprowadzone na ponad 5 tys. osób obu płci, już poszerzenie skali diagnostycznych o objawy związane z agresją, nadużywaniem alkoholu, zachowaniami ryzykownymi powoduje, że wyniki dotyczące rozpowszechnienia zaburzeń mogą być większe u mężczyzn niż u kobiet. W przytoczonej pracy częstość zgłaszania obniżenia nastroju i drażliwości nie różniła się względem płci, jednak już nadużywanie substancji psychoaktywnych, agresja i zachowania ryzykowne dużo częściej dotyczyły mężczyzn. Kobiety znacznie częściej wskazywały na stres, niezdecydowanie, lęk, zaburzenia snu, obniżony nastrój i narzekanie.
W analizie Jarroda Calla „męskie”, eksternalizacyjne symptomy zaburzeń depresyjnych zmniejszały szanse respondentów na otrzymanie pomocy medycznej w stosunku do klasycznych objawów depresji. Mężczyźni wykazujący objawy „typowe dla mężczyzn” są podwójnie zagrożeni: rzadziej szukają pomocy w depresji, a kiedy to robią – rzadziej otrzymują odpowiednią opiekę długoterminową.
Płeć może odgrywać kluczową rolę w konceptualizacji i doświadczaniu depresji przez mężczyzn i kobiety. Niezwykle ważnym czynnikiem utrudniającym diagnostykę zaburzeń nastroju wśród mężczyzn jest nastawienie personelu medycznego: prawdopodobieństwo ustalenia rozpoznania dużej depresji (MDD, major depressive disorder) jest wyższe w przypadku pacjentów płci żeńskiej niż męskiej, pomimo uzyskania takich samych wyników w standaryzowanych kwestionariuszach diagnostycznych, co wskazuje, że klinicyści mogą wykazywać nieświadomą tendencję płciową w swojej ocenie diagnostycznej. Przytoczone badania, jak również wiele innych publikacji i doświadczeń lekarzy psychiatrów wskazują, że pytania o drażliwość, złość i nadużywanie substancji są ważne przy ocenie depresji zarówno u mężczyzn, jak i kobiet.
Piśmiennictwo
Przeczytaj także